W ciągu kilku lat działania w organizacjach prozwierzęcych setki razy spotkałam się ze strachem ludzi, którzy chcą mieć zwierzaka, ale boją się adopcji. Często zniechęcani przez ludzi, którym odmówiono adopcji lub przez komentarze w internecie nie mające nic wspólnego z rzeczywistością wolą kupić psa, kota, czy królika, niż choćby napisać do odpowiedniej fundacji i zapytać, jak wygląda cały proces. Dlatego opiszę pokrótce czego można się spodziewać, dlaczego fundacje zadają pewne pytania i czego wymaga się od osób adoptujących zwierzaka. Sama procedura może się nieco różnić w zależności od stowarzyszenia czy fundacji, do której się zgłosimy, ale zasady są wszędzie podobne.

Krok pierwszy: wyszukanie odpowiedniej fundacji i kontakt

Wbrew pozorom już na takim wczesnym etapie sporo osób się zniechęca. Dlaczego? Bo „wysłałam maila z zapytaniem, minęły dwa dni, ale nikt mi nie odpisał”… W fundacjach działają wolontariusze- oprócz tego, że poświęcają swój wolny czas na pomaganie zwierzętom, mają też swoje zajęcia, pracę zawodową, rodzinę, czasem dzieci i własne zwierzęta, które też wymagają uwagi. Oprócz tego, że zajmują się adopcjami zwierząt, często jeżdżą też na interwencje, wizyty przedadopcyjne, zabierają zwierzaki do weterynarza, socjalizują je, karmią i sprzątają. Czasem naprawdę brakuje czasu, żeby odpisać na maile, nasza doba też ma tylko 24h 😉 Więc jeśli wyślesz wiadomość, poczekaj cierpliwie kilka dni i jeśli nadal nie otrzymasz odpowiedzi, przypomnij się mailowo lub telefonicznie.

Krok drugi: rozmowa z wolontariuszem

Podczas pierwszej rozmowy lub w ankiecie adopcyjnej  zwykle porusza się podstawowe kwestie: jakiego zwierzaka chciałbyś adoptować, czy masz już w domu inne zwierzęta, czy masz doświadczenie w opiece nad danym gatunkiem, ile czasu jesteś w stanie mu poświęcić, czy masz dostęp do lekarza weterynarii, który specjalizuje się w leczeniu danego gatunku i czy możliwości finansowe pozwolą Ci na ewentualne leczenie w razie konieczności. I tutaj kolejne grono osób chętnych do adopcji odpada. Dlaczego? „Nie będę się nikomu spowiadał z tego, ile zarabiam..” Takie pytania nie wynikają z ciekawości czy wścibstwa. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, ile kosztuje miesięczne utrzymanie zwierzaka, szczepienia, odrobaczanie i opieka weterynaryjna. Nikt nie prosi o wyciągi z konta, nie ma się co oburzać 😉 Ale trzeba się liczyć z tym, że czasem pies, kot, królik czy gryzoń potrzebuje zabiegu, na który trzeba będzie wydać kilkaset złotych. Już samo pytanie skłoni Cię do tego, żeby przemyśleć, czy stać Cię na nowego domownika :)

Krok trzeci: wizyta przedadopcyjna

Zwykle odbywa się w domu osoby zainteresowanej adopcją. Pośrednik adopcyjny przedstawia ogóle wymagania gatunku, opowiada o tym, jak rozpoznać pierwsze oznaki choroby, jak karmić, jakie zapewnić warunki. Często słyszymy, że np. klatka minimum 60cm dla chomika, lub 100cm dla królika, siatka ochronna zabezpieczająca balkon dla kota to przesada i że przecież „i tak będzie mu lepiej u mnie, niż w schronisku”. Nie wątpimy w to, że będziesz starał się zapewnić zwierzakowi jak najlepsze warunki, ale traktujemy fundacyjnych podopiecznych jak swoje zwierzaki. Zwykle to zwierzęta po przejściach, często odebrane interwencyjnie ze złych warunków, źle traktowane, porzucane. Dlatego robimy wszystko, żeby już nigdy nie musiały przechodzić tego, co wcześniej. Czujemy się za nie w pełni odpowiedzialni, dlatego wymagamy zapewnienia im zdrowego pożywienia, odpowiedniej wielkości przestrzeni, poczucia bezpieczeństwa i opieki weterynaryjnej.

Krok czwarty: podpisanie umowy adopcyjnej

Jeśli przeszedłeś już trzy poprzednie kroki, pozostaje najprzyjemniejsze, czyli wybór konkretnego zwierzaka i podpisanie umowy adopcyjnej. To również odstrasza część osób, ale zupełnie niepotrzebnie, już wyjaśniam, co się w takiej umowie zwykle znajduje:

-adres i dane osoby adoptującej i fundacji, z której przygarniesz zwierzątko

-dane adoptowanego zwierzaka

-zobowiązanie adoptującego do zapewnienia odpowiednich warunków, zdrowego żywienia, opieki weterynaryjnej, nie przekazywania zwierzaka innym osobom, nie rozmnażania i nie pozostawiania bez opieki, poddania obowiązkowym szczepieniom

Krążą mity, że po adopcji fundacje nachodzą adoptujących bez uprzedzania, sprawdzają, kontrolują, wtrącają się we wszystko.. Bzdury! :) Jeśli pośrednik adopcyjny ma uzasadnione obawy, że  adoptowany zwierzak jest źle traktowany, bity lub chory, kontaktuje się z osobą adoptującą i wyjaśnia wątpliwości. Oczywiście zdarza się, że w takich przypadkach odbiera się zwierzaka, ale przecież nie po to adoptujesz, żeby się nad nim znęcać, więc nie masz się czego obawiać 😉

Dlaczego lepiej adoptować, niż kupić? Ratując jedno zwierzę nie zmienisz całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego zwierzaka :) Schroniska pękają w szwach od niechcianych, porzucanych zwierząt. Możesz dać dom choć jednemu z nich…

DSC00337